planowanie

Planowanie to legalna forma prokrastynacji. Mózg to uwielbia.

Mózg kocha planowanie.
Bo plan daje natychmiastową ulgę i poczucie kontroli.
A także wrażenie, że już jesteś „w drodze” — choć cały czas stoisz w miejscu.

I tu jest haczyk:
w głowie plan często „udaje” działanie.
✅ zapisujesz cele, rozpisujesz kroki, robisz tabelkę
🧠 mózg dostaje komunikat : „ogarnięte, możemy iść po nagrodę”

Dlatego tak łatwo wpaść w schemat:
➡️dopieszczasz plan zamiast robić krok,
➡️poprawiasz plan zamiast go testować,
➡️planujesz wersje „idealną ”, a potem zderzasz się z wersją „prawdziwą” w lutym.

Czy planowanie roczne ma sens?

Nie.

W styczniu zazwyczaj jesteś wypoczęty/wypoczęta, jest „efekt nowości” – nowy rok = nowy start, więc planujemy optymistycznie, a nawet entuzjastycznie! Najczęściej brakuje nam realistycznego spojrzenia zgodnego z tym, jak działa człowiek (czyli także człowiek zmęczony, rozproszony i przeciążony).

Od kilku lat nie robię restrykcyjnych planów rocznych. Dlaczego? Bo okres roku jest zbyt odległy i mózg odkłada realizację do ostatniej chwili, tak więc większość planów rocznych nigdy nie zostanie zrealizowana (są za ambitne, a po drugie nie bierzemy się od razu za ich realizację).

W zamian za to:
✅Mam wizję i przede wszystkim utwierdzam się w tym, że jest ona aktualna, albo robię korekty. Update’uję wartości, moje IKIGAI, priorytety.
✅Robię zarys tego co ma się zmienić na koniec tego roku, a potem robię „reverse engineering” co musi się stać po kolei, aby tak się stało (hipotezy)
✅ Robię draft planu na pierwszy kwartał Q1 (główny punkt koncentracji)
✅ Planuję pierwszy miesiąc dokładnie (to jest mój punkt odniesienia).

Szybko zmieniająca się rzeczywistość, inercja życia, nieprzewidziane „wyzwania” – to wszystko sprawia, że planowanie miesięczne stało się dużo bardziej efektywne. Bo w miesiąc można przetestować 1 tezę/hipotezę. Zrobić sprint – zmienić coś w komunikacji, dodać nową ofertę, zrobić webinar. Podjąć działanie, które przyniesie wymierne skutki + da nam feedback, którego potrzebujemy, aby zaplanować kolejne kroki.

Bo plan to nie jest pobożne życzenie.
To jest hipoteza + test w realnym świecie.

Co zrobić, aby planowanie miało sens?

Żeby planowanie miało sens, musi spełniać 3 warunki:

1) Plan = hipoteza, nie obietnica

Nie „od teraz do zawsze”, tylko „sprawdzam przez 2-4tygodnie, czy to działa”. Jeśli tak – kontynuuję, skaluję, jeśli nie – pivot i ponowny test.

2) Plan ma wersję na zmęczenie

Bo Twoje życie nie ma trybu „bez zakłóceń”.

W praktyce: Plan A – ambitny / Plan B – standard / Plan C – minimum.

3) Plan kończy się działaniem, nie tabelką

Jeśli po planowaniu nie ma pierwszego kroku w kalendarzu — to była prokrastynacja, nie planowanie😉

Podobne wpisy