Quo vadis social media
Jeszcze kilka lat temu social media były miejscem, gdzie dzieliliśmy się życiem. Zdjęcia z wyjazdów, nowy projekt, urodziny dziecka — autentyczność była walutą.
Platformy takie jak Meta, TikTok, X celowo przesuwają nas w stronę pasywnej konsumpcji video i AI-generated contentu, który jest „nieskończony i tani, ale pozbawiony też często głębi.
Feed przypomina bardziej magazyn reklamowy, albo telewizję z lat 90tych, niż społeczność.
Zamiast ludzi – marki. Zamiast rozmów – reklamy. A realne życie zastąpiły algorytmy i AI-generated content.
Wchodzimy w erę „posting zero”.
Coraz mniej ludzi publikuje, coraz więcej – konsumuje. Media społecznościowe przestały być społecznościami, a stały się kolejnym kanałem mediowym.
A rozmowy? Przeniosły się z feedu do prywatnych przestrzeni – do grup, czatów i DMs. Zamiast otwartej dyskusji mamy „mikrospołeczności” — bardziej intymne, mniej publiczne, często poza samymi platformami.
Z perspektywy reklamodawców ta zmiana nie jest wcale zła.
Social media – mimo spadku liczby postów użytkowników – pozostają jednym z najskuteczniejszych kanałów reklamowych.
Dzięki rozwojowi AI, dane behawioralne i algorytmy targetowania pozwalają dziś docierać do odbiorców precyzyjniej niż kiedykolwiek wcześniej.
To już nie tylko „feed z reklamami”, ale złożony ekosystem predykcyjny, który potrafi przewidzieć nasze potrzeby szybciej, niż my sami je nazwiemy.
Mam wrażenie, że LinkedIn to swoisty wyjątek. i choć tutaj też widoczne są ogólne tendencje dotyczące „sociali” to tu nadal liczy się rozmowa, refleksja, opinia człowieka. Jest zdecydowanie mniej ( w sumie brak) hejtu, co jest ogromnym plusem. Jednak reklam też jest coraz więcej:)
🗣️ A Ty jak to widzisz?
Jakie jest Twoje doświadczenie z social mediami, nie tylko LinkedIn?
