To nie rynek, to nie klienci… To Ty. 3 mechanizmy mentalne, które blokują Twój biznes
W biznesie są różne strategie na sukces. Ale jest też jedna metoda, która niemal zawsze prowadzi do stagnacji i frustracji. To mentalność ofiary – czyli obwinianie innych, usprawiedliwianie się i narzekanie na wszystko wokół.
Brzmi ostro? Być może. Jeśli jesteś przedsiębiorcą to zapewne nie myślisz o sobie jako o kimś kto jest „ofiarą”. Czy jednak na pewno? Jeśli Twój biznes od miesięcy stoi w miejscu, klienci wpadają głównie z poleceń, a Ty pracujesz coraz więcej bez efektów – warto się temu przyjrzeć. Bo dopóki trwasz w tej mentalności, choćby subtelnie i nieświadomie, oddajesz stery swojego biznesu innym. A wzrost? On poczeka… aż weźmiesz pełną odpowiedzialność.
Rola ofiary w biznesie – jak wygląda naprawdę?
Rola ofiary to nie dramatyczne „wszystko się wali!”. To coś dużo bardziej subtelnego. Pojawia się w codziennych myślach i komentarzach, które na pierwszy rzut oka brzmią rozsądnie, a nawet „realistycznie”. Nie ma w nich krzyku, załamania rąk ani wielkich emocji. Jest raczej ciche „odsuwanie odpowiedzialności” za to, że jest jak jest. To wtedy, gdy zamiast szukać rozwiązań, zaczynasz tłumaczyć sobie, że pewnych rzeczy „po prostu się nie da”. Gdy zamiast działać, znajdujesz racjonalne powody, żeby odłożyć decyzję na później. Na zewnątrz wygląda to jak ostrożność i rozsądek. Ale wewnętrznie – to jest oddawanie sterów swojego biznesu w ręce rynku, klientów, algorytmów czy konkurencji. To ciche poddanie.
W praktyce rola ofiary w biznesie przejawia się w pozornie niewinnych zdaniach, które przedsiębiorcy powtarzają sobie każdego dnia:
„W tym kraju nie da się prowadzić firmy.”
„Nie mogę ponieśc cen, przeciez jest kryzys.Ludzie i tak nie zapłacą więcej”
„Nie mam czasu na marketing, muszę obsługiwać klientów.”
„Algorytmy promują tylko influencerów, a nie takich jak ja.”
„Za duża konkurencja – i tak się nie przebiję.”
To piękne „racjonalizowanie”. Brzmi przecież logicznie – prawda?. To właśnie te pozornie „rozsądne” zdania, które powtarzasz, sprawiają, że Twój biznes stoi w miejscu – mimo że pracujesz coraz więcej. Ich konsekwencja jest zawsze ta sama: brak działania, brak decyzji i stagnacja.
Trzy oblicza roli ofiary w biznesie
Najczęściej rola ofiary przejawia się w trzech mechanizmach:
- Usprawiedliwianie – kiedy tłumaczysz brak działania brakiem czasu, idealnych warunków czy „lepszego momentu”.
- Obwinianie – kiedy odpowiedzialność za brak efektów zrzucasz na rynek, klientów, konkurencję czy algorytmy.
- Narzekanie – kiedy zamiast szukać rozwiązań, koncentrujesz się na tym, co nie działa i dlaczego „się nie da”.
Każdy z tych mechanizmów wygląda inaczej, ale efekt jest ten sam: oddajesz kontrolę na zewnątrz i stoisz w miejscu.
Usprawiedliwianie – czyli „takie życie”
Usprawiedliwianie to najcichsza i najbardziej podstępna forma roli ofiary. Nie krzyczy, nie buntuje się, nie szuka winnych. Przychodzi spokojnym tonem, często ubranym w język „zdrowego rozsądku”. Typowe usprawiedliwienia przedsiębiorców:
„Jeszcze nie jestem gotowy, muszę zdobyć więcej doświadczenia.”
Ukryty lęk: boję się, że inni mnie ocenią jako „nie eksperta”.
„Najpierw muszę poukładać ofertę/produkty, dopiero wtedy mogę sprzedawać.”
Ukryty lęk: boję się odrzucenia, więc odwlekam start.
„Nie mam pieniędzy na marketing, najpierw muszę więcej zarobić.”
Ukryty lęk: strach przed inwestowaniem i ryzykiem.
„Nie mam takiej osobowości jak inni – oni są przebojowi, ja jestem bardziej cichy.”
Ukryty lęk: porównywanie się i brak wiary w siebie.
„Najpierw muszę mieć idealny plan, żebym wiedział, że to się uda.”
Ukryty lęk: perfekcjonizm, potrzeba 100% pewności.
„Na moim rynku i tak już wszystko jest zajęte, nie mam szans się przebić.”
Ukryty lęk: brak wiary w swoją unikalność.
Na pierwszy rzut oka – to logiczne zdania. W rzeczywistości? To kamuflaż i unik przed działaniem. Za każdym usprawiedliwieniem kryje się obawa:
- przed porażką („a co jeśli zainwestuję i nic z tego nie wyjdzie?”)
- przed oceną („a co jeśli się pokażę i ktoś mnie skrytykuje?”)
- przed zmianą („a co jeśli ruszę, a to pociągnie mnie w nieznane?”).
Dlatego usprawiedliwianie jest tak groźne – nie brzmi jak blokada, brzmi jak rozsądny plan.
Ale jego efekt jest zawsze ten sam: odkładanie decyzji, brak ruchu do przodu i poczucie utknięcia.
Obwinianie – „to przez nich”
To najłatwiejsza i najstarsza strategia unikania odpowiedzialności. Gdy coś się nie układa, szukamy winnych na zewnątrz. Zabawa w obwinianie, jak pisze Eker, polega na „znalezieniu w danej sytuacji jak największej liczby osób i okoliczności bez wskazywania siebie”. Bardzo mi się to podoba. Po prostu idealnie trafia w sedno.
Obwinianie to jedna z najłatwiejszych strategii unikania odpowiedzialności. Zamiast szukać rozwiązań, wskazujesz winnego – rynek, klientów, rodzinę czy czasy, w których przyszło Ci działać. Dzięki temu na chwilę czujesz ulgę, bo przecież „to nie Twoja wina”. Problem w tym, że razem z winą oddajesz też kontrolę.
Tak wygląda to w praktyce u przedsiębiorców:
„Nie mogę rozwinąć biznesu, bo rodzice nie nauczyli mnie przedsiębiorczości – nie miałem żadnego wzoru.”
„To przez klientów mam kłopoty finansowe – nie płacą na czas.”
„Nie mogę iść do przodu, bo znajomości i układy mają większe znaczenie niż praca.”
„Nie rozwijam się szybciej, bo konkurencja ma lepsze kontakty i większy budżet.”
Obwinianie daje krótkotrwałą ulgę, ale długoterminowo kosztuje najwięcej – zatrzymuje Twój biznes w miejscu i odbiera Ci poczucie sprawczości. Dopóki wierzysz, że to inni są odpowiedzialni za Twoją sytuację, nie zrobisz nic, żeby naprawdę ją zmienić.
Narzekanie – czyli „wszystko jest nie tak”
Narzekanie to mechanizm, w którym przedsiębiorca nie wskazuje już konkretnego winnego – jak w obwinianiu – ale maluje cały świat w czarnych barwach. To ogólne utyskiwanie, pełne rezygnacji i pasywności, które niesie w sobie jedno przesłanie: „tak już jest i nic się nie da z tym zrobić”.
Narzekanie to nasz narodowy sport. Trenujemy go od lat – bez przerw, za to z pełnym zaangażowaniem. Pogoda? Zawsze zła – albo za gorąco, albo za zimno. Polityka? Wiadomo – wszyscy kradną. Praca? Ciężka, stresująca, niedoceniana. Ludzie? Egoiści, nieuprzejmi, bez empatii. Sytuacja w kraju? „No przecież każdy widzi…” Tak wygląda codzienny rytuał wielu Polaków: kawa, serwis informacyjny i kilka westchnień rozczarowania światem. I choć brzmi to jak żart, narzekanie naprawdę jest jednym z najgłębiej zakorzenionych mechanizmów mentalnych, które trzymają nas w miejscu. Dlaczego? Bo narzekanie zamyka nas w mentalności niedostatku – w poczuciu, że świat jest zły, życie trudne, a my biedni, zmęczeni i bezsilni. I że właściwie… i tak się nie uda.
To wtedy, gdy codziennie pojawiają się stwierdzenia typu:
„Wszystko drożeje, więc nie da się zarobić.”
„Reklamy w Google i na Facebooku są coraz gorsze – szkoda pieniędzy.”
„Klienci są coraz trudniejsi i bardziej wymagający.”
„Polska to nie jest kraj dla przedsiębiorców.”
Narzekając, rozładowujesz emocje, ale nie rozwiązujesz problemu. I co gorsza – utrwalasz w sobie przekonanie, że to świat jest winny, a Ty nic nie możesz zrobić. Problem w tym, że to działa jak autoprogramowanie umysłu na brak i bezradność.Im częściej powtarzasz, że „nic się nie da zrobić”, tym bardziej zaczynasz w to wierzyć. Jak pisze Harv Eker: „Kiedy narzekasz, stajesz się prawdziwym magnesem na szajs.”
Bo to, na czym się koncentrujesz, rośnie. A jeśli koncentrujesz się na tym, co nie działa – nie zauważysz nawet, że tuż obok pojawia się szansa.
Narzekanie daje chwilowe poczucie ulgi – pozwala wyrzucić z siebie frustrację i znaleźć wspólnotę w „klubie biadolenia”, aleniesteyy potrafi być też… zaraźliwe. Tworzy wokół Ciebie środowisko, w którym inni też skupiają się na deficytach i przeszkodach. W efekcie zamiast sieci wsparcia masz „klub narzekaczy”, w którym wszyscy utwierdzają się, że „jest źle i się nie da”.
Weź odpowiedzialność, odzyskaj stery
Twój biznes nie stoi w miejscu dlatego, że rynek jest przepełniony, klienci nie płacą albo reklamy nie działają. On stoi w miejscu, jeśli Ty oddajesz odpowiedzialność na zewnątrz – obwiniając, usprawiedliwiając się czy narzekając. Dobra wiadomość jest taka, że te mechanizmy nie są wyrokiem. To tylko schematy myślenia, które możesz przełamać. A kiedy to zrobisz – odzyskasz stery.
Weź pełną odpowiedzialność za swoje decyzje. Zamiast mówić „to przez nich”, zapytaj siebie: „co JA mogę zrobić dziś inaczej?”.
Zamiast szukać usprawiedliwień, znajdź choć jeden mały krok, który możesz wykonać od razu. Zamiast narzekać – skup się na szansach, które są. Chodzi o punkt koncentracji. Przekieruj swoją koncentrację na to co możliwe, realne, na to, gdzie MASZ WPŁYW. Bo prawda jest taka: dopiero gdy przestajesz być ofiarą, możesz stać się twórcą swojego biznesu. A to jest najważniejsza zmiana, od której zaczyna się każdy prawdziwy wzrost.
Ewa Chojecka
Strateg i Ekspert marketingu/ Trener
Jestem praktykiem marketingu z ponad 25-letnim doświadczeniem w digital marketingu. W 2010 roku l założyłam agencję performance w internecie Internet Planet. Spędziłam wiele godzina na sali szkoleniowej ucząc jak wykorzystać potencjał marketingu online do zwiększania sprzedaży. Pracowałam dla takich firm jak: LG Electronics, Norwegian, Karcher, Siemens (B/S/H), czy Fly.pl.

